Wspomnienia z PragiPraga! Gdy zapadła decyzja o wyjeździe, poczułam przypływ radości - przestanę być osobą, która o urodzie tego miasta miała do tej pory mgliste pojęcie! Wśród znajomych króluje przekonanie, że czeska stolica to najwspanialsze miejsce w Europie. Zabukowanie noclegu w hostelu Strahov było doskonałym pomysłem. To świetny punkt wyjścia do zwiedzania Pragi - spacer po ogrodzie różanym, idąc w kierunku na Zamku Praskiego można wspiąć się na wieżę widokową Petrin z ujmującą panoramą Pragi. W drodze z dworca do Strahov korzystamy z kolejki linowej - spektakularny widok na Zamek, Most Karola i Małą Stranę. I jeszcze coś - rarytas - największy stadion sportowy na świecie (9 boisk piłki nożnej). Plan na dziś - wędrówki po starym mieście nocą. Dlaczego? Miasto wtedy zupełnie zmienia klimat i znikają z ulic tłumy wszędobylskich turystów. Nie twierdzę, że oblegane przez nich zabytki są nieciekawe. Przeciwnie, ale ten tłum i widoczna na każdym kroku komercja zniechęcają. Zdecydowanie polecam włóczęgę ulicami Pragi, między pałacami hradu wieczorem. Chcąc poznać specyficzną atmosferę tego miasta warto wyjść poza centrum, zajrzeć do dzielnic: Smichov, Vinohrady, Karlin, Žižkov, Bubenec. Nocną wyprawę po Pradze kończymy degustacją piwa w hostincu. Następnego dnia, przyznaję - zaspaliśmy i na Moście Karola byliśmy dopiero ok. 10.00. Wita nas sporo turystów, większość ze statywami i aparatami. Trochę ciasno, ale udaje się zrobić udane zdjęcia. Niestety, po 9.00 na Hradczany naciera tłum zwiedzających i amatorzy fotografowania mają już spory problem. Decydujemy się na wyprawę do Josefova, dawnego żydowskiego getta. O dawnej zasobności tamtejszych Żydów mówią nie tylko piękne synagogi i imponujące nagrobki na cmentarzu, (wśród macew grób Jehudy Löwa - legendarnego twórcy Golema), ale i okazałe kamienice. Zegar na wieży XVIII-wiecznego żydowskiego ratusza odmierza czas po hebrajsku: wskazówki poruszają się w lewo, tak, jak czyta się pismo hebrajskie. Po południu leniwie spacerujemy po Vaclavaku zaglądając do secesyjnych pasaży i historycznych wind. Przed posiłkiem fundujemy sobie wycieczkę statkiem pod mostami Wełtawy. Kuchnia czeska jest tłusta, ale za to smaczna; zbliżona do tradycyjnej polskiej. Podstawa to przede wszystkim wieprzowina, ziemniaki, chleb, piwo i śmietana. Istna bomba kaloryczna. T. Mann mawiał, że kuchnia jest rewelacyjna, jeśli korzysta się z niej raz w tygodniu lub po dniu ciężkiej pracy w polu. Nieopodal hostelu zasiadamy „U houbaře „ (U grzybiarza) i pałaszujemy pyszne knedliki z kapustą i mięsem, bo być w Pradze i nie zjeść czeskich knedlików to grzech. Idziemy spać z pełnymi brzuchami; zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Następnego dnia jedziemy metrem do stacji Jiriho z Podebrad, stąd już kilka kroków do wieży telewizyjnej. Ta ponad 216 m budowla z przełomu lat 70 i 80 ub. wieku wyrosła na miejscu starego żydowskiego cmentarza. Warto wydać na bilet aby obejrzeć Pragę z najwyższego jej punktu. Kolejny etap - Hradczany. To nic, że tłumnie i gwarno, ale trzeba zobaczyć. Mnie urzekł Klasztor na Strahovie, z biblioteką - dwie sale: filozoficzna z wysokimi szafami i teologiczna z zabytkowymi globusami. Prócz tego kolekcja muszli, wypchanych morskich zwierząt, modeli statków i białej broni. Pragę można przemierzać całymi dniami i codziennie odkrywać urokliwe zakątki tego niesamowitego miasta. Mówi się, że Praga jest miejscem kultowym, przyciąga jak magnes. Dowód? Ulice pełne radosnych, roześmianych ludzi, zatłoczone kawiarenki, wielojęzyczny gwar głosów. |